telefon dyżurny - 602 382 800piątek, 10 września 2010, imieniny Eligii, Irmy, Łukasza
aktualności| zdaniem generała KGb| Jesteśmy!
sport| temat specjalny| Polaków Problemy Przyziemne| bielskie osiedla
w obiektywie| moim zdaniem| moda, zdrowie & uroda| felieton| machina czasu
Super-Moto| czas wolny & konkursy| wydanie papierowe Super-Nowej| Archiwum| Szukaj
ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Karolina z Kęt ma 22 lata. Na co dzień jest technikiem usług kosmetycznych – wizażystką. Lubi pracować z ludźmi.
Anna Podolec, mistrzyni Europy z 2003 roku wraca do Bielska-Białej, by pomóc BKS-owi Aluprof w obronie mistrzostwa Polski i zwycięstwach w Lidze Mistrzyń. Wczoraj siatkarka podpisała z bialskim klubem dwuletni kontrakt.
American Heart of Poland w Ustroniu to nowy właściciel Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego „Ustroń”. Skarb Państwa sprzedał „Ustroń” za ponad 90,5 mln złotych.
Czy będziesz głosował w zbliżających się wyborach samorządowych?
Od: 08.09.2010
Misja Ludowego Wojska Polskiego w Czechosłowacji znalazła odbicie w bielskiej prasie. „Kronika Beskidzka”, tuba Komitetu Wojewódzkiego PZPR, z zapałem biła w werbel wojakom, którzy przez Bielsko szli na południe, by rozprawić się z wrogami systemu i ocalić bratni kraj. By udowodnić sojusznikom, że można na nas liczyć.
Niedawno w Bielsku-Białej miała miejsce ceremonia pośmiertnego odznaczenia kilku osób medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Ludzie ci w czasie okupacji hitlerowskiej z narażeniem życia ratowali Żydów. Takich historii w naszym regionie było wiele…
Odwilż gomułkowska z października 1956 r. szybko dała się odczuć w mieście nad Białką. Widać to w bielskich gazetach z tego okresu. Ten proces objął nie tylko sprawy polityczne. W kwestiach obyczajowych też topniały lody.
Kiedy przychodzą upały mieszkańcy miasta rozglądają się za miejscem do kąpieli. W II połowie XIX wieku mieszkańcom przestało wystarczać pluskanie się w rzekach, potokach czy gliniankach. Zaczęto projektować i budować miejsca wodnych rozkoszy, czyli kąpieliska i baseny.
Biało-niebieskie koszulki i czarne spodenki – w takich strojach w okresie międzywojennym biegali po boisku piłkarze Kadimah Oświęcim. Pierwszy w tym mieście klub żydowski powstał 1 grudnia 1921 r. Do dziś żyje jedynie kapitan drużyny, 99-letni Zygmunt Feiler, który tuż przed wybuchem wojny mieszkał i pracował w Bielsku, grając też w miejscowym ha-Koach.
Pod koniec XIX w. Bielsku zaczęło bywać coraz więcej ludzi. Prowadzono tu przecież ogromne interesy. Goście, z całego świata potrzebowali kupić bielską wełnę, ale rozmowy o kupnie i sprzedaży przeciągały się, więc trzeba było gdzieś przenocować. Najlepiej w luksusowym hotelu.
Nastroje antypolskie były żywe w przedwojennym Bielsku na długo przed dojściem Hitlera do władzy. Tak wynika z raportów bielskiej policji. Ta przyglądała się bacznie każdemu doniesieniu o wrogich postawach. A było ich niemało, szczególnie po przewrocie majowym (1926 r.). Ciekawe, ile z nich opierało się na prawdzie, a ile wynikało ze pospolitej sąsiedzkiej złośliwości?
Pod koniec istnienia II Rzeczpospolitej zaczęto zastanawiać nad utworzeniem kolejnej politechniki w Polsce. Pojawiały się różne koncepcje co do jej lokalizacji. Jednym z pomysłów było umiejscowienie jej w Bielsku. Do dyskusji włączyli się i bielszczanie. Posiadanie wyższej uczelni podniosłoby rangę miasta. Projekty takie pojawiały się już od II polowy XIX w. Pastor Teodor Haase miał w swoich planach przeniesienie do Bielska likwidowanego uniwersytetu niemieckiego we Lwowie.
Co łączy mieszkańców Gdańska, Katowic, Poznania, Krakowa, Wrocławia, Warszawy i Żywca? W Żywcu żartują, że to największe polskie metropolie. Bo w końcu w nich zdecydowano się zorganizować promowany szeroko koncert „Męskie Granie”. My, jako pierwsi odsłaniamy wszelkie szczegóły dotyczące tej imprezy. A na dodatek rozdajemy bilety!
Zostały uruchomione kilka dni temu. Te nowoczesne, proste w obsłudze urządzenia sprawią, że osoby udające się w podróż koleją, będą mogły kupić bilet o każdej porze dnia i nocy, bez kolejki, płacąc bilonem, banknotami lub – w przyszłości – kartą płatniczą.
Wczoraj przypadkowo oglądałem w TVN-ie program o losie polskich komandosów oskarżonych po masakrze w Nangar Khel. Trzy lata minęły od tego wydarzenia. Żołnierze pod biało-czerwoną flagą ostrzelali wtedy z moździerza afgańską wioskę, zabijając cywilów, w tym kobiety i dzieci.
– Ręce nam opadły. Nie ma się już do kogo zwrócić w tej sprawie – mówią, mieszkańcy ulicy Kolejowej w Mikuszowicach Krakowskich. Powodem jest woda regularnie zalewająca ich posesje.